Pięć minut Koreanek

Krystalicznie czysta cera, gładka skóra, zero rozszerzonych porów czy popękanych naczynek, że o zmarszczkach nie wspomnę… Efekt fotoshopa czy kosztownych, nierzadko inwazyjnych, zabiegów upiększających? Ani jedno, ani drugie.

Czy zdarzyło Wam się mieć problem z określeniemharika wieku Koreanki, Chinki lub Japonki? Bardzo wiele Azjatek ma tak nieskazitelną cerę, że można dać im zarówno 19, jak i 55 lat. Jak one to robią, że utrzymują skórę w nienagannym stanie?

Właśnie teraz Koreanki mają swoje pięć minut, z których korzystają i chętnie dzielą się swoimi sekretami. U podstaw ich kosmetycznego sukcesu leży… świadomość. Otóż doskonale zdają sobie sprawę z tego, że w kwestiach tak delikatnych, jak uroda nie warto oszczędzać. Ale nie o oszczędzanie pieniędzy tu chodzi, lecz czasu. Podczas gdy człowiek Zachodu żyje w ciągłym pośpiechu, wszystko chce mieć na już, kombinuje, jak skrócić czas wykonywania tej czy innej czynności, człowiek Wschodu celebruje każdą chwilę, dostrzegając jej ulotność i wyjątkowość. To dotyczy również pielęgnacji cery. Żadna szanująca się Japonka czy Koreanka nie będzie maltretowała skóry poprzez szybki demakijaż polegający na bezlitosnym tarciu powieki wacikiem nasączonym płynem mającym w składzie trzy czwarte tablicy Mendelejewa. O nie, nie… Ona w spokoju odda się zabiegom oczyszczającym – bez pośpiechu, z miłością, przy użyciu naturalnych środków. Bo ma świadomość, że czas, który poświęci na pielęgnację skóry, po stokroć zaprocentuje w przyszłości.

Pięć minut Koreanek