Szczęście zamknięte w słoiku

Wakacje – czas odpoczynku, relaksu, zabawy, poznawania interesujących osób, miejsc, potraw i kosmetyków oraz otwierania się na szeroko pojęte piękno. A skoro już o pięknie mowa, nie sposób nie wspomnieć o „kobiecie, która wymyśliła piękno”, czyli Helenie Rubinstein, dzięki której rynek produktów do pielęgnacji ciała na zawsze zmienił oblicze.

fot. www.harikabeauty.com
fot. www.harikabeauty.com

Światowej sławy milionerka pochodziła z Krakowa – urodziła się w 1872 roku na Kazimierzu w domu przy ul. Szerokiej 14, gdzie dziś mieści się restauracja.

Podczas letnich wojaży warto odwiedzić tę tętniącą życiem i klimatyczną muzyką dzielnicę i z bliska przyjrzeć się miejscu, w którym – dosłownie i w przenośni – narodziła się Wielka Legenda. Jaka była Helena Rubinstein?

Bez wątpienia była kobietą niezwykłą, jednym z największych autorytetów w kwestiach związanych z urodą i jej pielęgnowaniem, prekursorką i kreatorką kosmetycznych trendów. Była nie tylko milionerką, która od zera stworzyła na początku XX wieku imponujące imperium kosmetyczne, lecz także matką. Wyróżniała się ponadprzeciętną pracowitością – nawet w wieku dziewięćdziesięciu lat, kiedy była już nieprzyzwoicie bogata i nic nie musiała, zaczynała każdy dzień o 6.00 i po zażyciu lekarstw spotykała się ze swoim prawnikiem i maklerami, a także kontaktowała się telefonicznie z partnerami biznesowymi i przyjaciółmi na całym świecie.

Ma trudny charakter. Jej skoki nastroju, porywczość, autorytaryzm, skłonność do tyranii z wiekiem jeszcze bardziej się pogłębiły. Wszyscy się jej boją, wszyscy jej unikają, kiedy ogarnia ją furia, narzekają, kiedy furia mija, obawiając się, że grom znowu spadnie im na głowę. Ale w głębi duszy (…) może okazać się czuła, wspaniałomyślna, bezbronna jak dziecko wobec odczuwanych emocji. (…) o wiele silniej, niż się do tego przyznaje sama przed sobą, cierpi z powodu sprzeczki z synem.

Helena była jedną z ośmiu córek państwa Rubinsteinów. Gdy jako młodziutka dziewczyna zdecydowała się opuścić ojczyznę i wyruszyć do dalekiej Australii, cała rodzina Rubinsteinów, włącznie z dalekimi krewnymi, składała się na bilet. Helena otrzymała na drogę od matki dwanaście słoiczków kremu do twarzy, który okazał się przepustką do sukcesu, o którym mogą pomarzyć nieliczni. Wprawdzie w tamtych czasach w Europie Wschodniej każda rodzina miała swoją recepturę, ale nie każda potrafiła zrobić z niej taki użytek jak Helena… Krem bardzo szybko podbił serca i portfele kobiet na niemal całym świecie.

Przełomowy w jej życiu okazał się rok 1909, kiedy założyła spółkę o nazwie Helena Rubinstein Inc. Została wówczas również matką – w wieku 37 lat. Jednak macierzyństwo nie było po jej myśli, więc od razu po porodzie rzuciła się w wir pracy. Malutkim Royem opiekował się ojciec i liczne nianie. Trzy lata później urodziła Horace’a, którego wyraźnie faworyzowała. Chłopcy mieli różne charaktery – starszy był nieśmiały, spokojny i wycofany, a młodszy – wesoły, beztroski, niekiedy lekkomyślny. Przez całe życie walczyli o uwagę wiecznie zajętej matki, którą sprawy biznesowe i dalekie podróże pochłaniały bez reszty… Nie brakowało im niczego pod kątem materialnym, jednak cierpieli z powodu emocjonalnego chłodu matki. Horace zmarł w tragicznych okolicznościach w 1958 roku – spowodował wypadek samochodowy.

Natomiast Helena dożyła sędziwego wieku – 93 lat. Była aktywna zawodowo do samego końca. Mimo że zostawiła wielomilionową fortunę, zatrudniała ponad 30 tysięcy pracowników w piętnastu krajach, miała fabryki, salony piękności i luksusowe apartamenty na całym świecie, przed śmiercią wyznała, że jej życie było jednym wielkim pasmem niepowodzeń. Miała na myśli relacje – z ojcem, pierwszym mężem i synami. Było już jednak za późno, by je naprawić…

Owoce jej ciężkiej pracy są nadal żywe. Dziś marka Helena Rubinstein należy do firmy L’Oreal, a w gronie jej ambasadorek znajduje się między innymi Demi Moore.

https://www.instagram.com/p/BW7Fn12Dxq8/?taken-by=demimoore2017


 

Źródło: M. Fitoussi, Helena Rubinstein. Kobieta, która wymyśliła piękno, wyd. Muza, 2013.

Szczęście zamknięte w słoiku